MASTERCLASS z Michałem Bowikiem

OŻYWIANIE MIDI

Całkiem ciekawym rozwiązaniem, o którym rozmawialiśmy było ożywianie MIDI. Nie ma oczywiście nic złego w dźwięku MIDI i pluginów, ale po prostu słychać, że to MIDI (szczególnie jeśli pracujesz na gotowych presetach Logic Pro). Nie bez powodu, wielu dostarczycieli plug inów nazywa te zestawy mock upami.

Ale! Dlaczego nie ożywić tych ścieżek midi, poprzez przepuszczenie ich przez piec lampowy? Niech nabiorą trochę ziarna i życia. Piec, dobry mikrofon i już możemy ożywić lekko te ścieżki. Mała zmiana a cieszy, prawda?

PRZYGOTOWYWANIE SAMPLI

Przegadaliśmy też kwestie przygotowywania paczki z samplami z danych utworów. W końcu trzeba się dzielić swoją twórczością, a ktoś z kawałka nasze utworu, może stworzyć zupełnie nowe światy. Jak je przygotować? Najlepiej jak najsurowiej, a jednocześnie jak najczyściej dla kogoś kto będzie potem obrabiał te sample.

NAGRYWANIE WOKALU

Michał podzielił się też swoimi tipami na nagrywanie wokalu. Nie bać się większej ścieżki input, aby uniknąć piasku później na etapie mixu i masteringu.

Logiczne, a jednak dla osoby, która głównie martwiła się do tej pory tylko o wykonywanie swojej partii, wcale takie logiczne nie jest 🙂

NIECH BAS I KICK SIEDZI

Logic Pro ma wiele zalet (szczególnie w kontekście inteligentnego perkusisty). Niemniej znowu – wszystko może w pojedynczej ścieżce brzmieć super, a potem w mixie, będzie po prostu brzmiało jak… kapeć. Dlatego ważne jest, aby stopka i bas ze sobą współgrały, tworzyły sekcję.

WARSTWOWANIE (layer)

Spróbujmy zatem potraktować nagranie „drummera” jako overhead (ogólne nagranie bębnów). A wzmocnić kick i werbel, szczególnie w kontekście basu.

EQ, KOMPRESOR i LIMITER

Na przykładach przeszliśmy też przez szczegóły ustawień EQ, kompresji i limitera, w tym rekomendację pluginów. Na przykład plugin Slate Digital

MASTERCLASS z Marcinem Steczkowskim

PRZYGOTOWANIE POMIESZCZENIA

Z Marcinem zaczęliśmy rozmowę o domowym studio nagraniowym. No bo fajnie byłoby mieć pomieszczenie tylko do nagrywania, wygłuszone, przygotowane jak super studio… Ale każdy z nas ma takie możliwości, jakie ma! Dlatego rozmawialiśmy o różnych patentach, jak sprawić, żeby normalny pokój, w którym nie tylko nagrywamy, ale też żyjemy, mógł się łatwo w domowe studio zamieniać. Dobrym sposobem jest więc wykorzystanie książek! Każda z nich mająca inną wielkość, inaczej ustawione (bliżej, dalej) naturalnie odbija fale dźwiękowe. Nie ma tak dużo fal stojących.
Różne przedmioty, różnie poukładane, o różnej fakturze, będą one pochłaniać. 

NAGRYWANIE WOKALI

Przeszliśmy potem do tego jak nagrywać wokale, tak aby brzmiały ciekawiej. Szukaliśmy różnych brzmień, przez inne ustawienie wokalistki (mnie) względem mikrofonu. Aby stworzyć przestrzeń, szczególnie przy nagrywaniu kilku partii wokalnych tego samego głosu (harmonii), można ustawić się trochę z boku mikrofonu, tak aby finalne nagranie brzmiało inaczej.

Potem na etapie już produkcji jedno nagranie dać np. w kanał lewy, potem w kanał prawy, żeby nadać finalnie głębi całości utworu. Będzie to tzw. naturalne stereo.

RÓŻNICOWANIE

Poruszyliśmy też temat naturalności. Że tak naprawdę tę naturalność, szczególnie przy nagrywaniu żywych instrumentów jak ludzki głos, buduje różnica. Że nie jest sztuką jeśli osoba super czysto i pięknie zaśpiewa wszystkie partie, stojąc w tym samym miejscu, z tą samą dynamiką, ekspresją… Bo to zacznie brzmieć po prostu jak syntezator. A nie o to chodzi, prawda?

PRACA NA SAMYCH UTWORACH

Usiedliśmy też z Marcinem po prostu nad moimi utworami. Pracowaliśmy nad konkretnymi ustawieniami. To czym mogę się konkretnie podzielić, to po prostu aby się nie bać czasem przegiąć z jakimś pluginem czy ustawieniem (a to często mój problem, bo ja nie chcę przegiąć, tylko tak wszystko zachowawczo, poprawnie). A tu trzeba czasem zobaczyć jak coś działa z takim mocnym przesterem, delayem czy pogłosem…

NA KONIEC

Na koniec Marcin polecił książkę „Podstawy nagłośnienia i realizacji nagrań” Krzysztofa Sztekmilera. I Wam ją również też polecam – nie ma ona może niskiego progu wejścia, ale przeprowadza krok po kroku przez podstawy pracy właśnie realizacyjnej. Tłumaczy co jest co i do czego może służyć. Daje zasady, które potem można łamać po swojemu – wiedząc jednak co się robi, a nie metodą prób i błędów.

Okładka książki poniżej